Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 29 sierpnia 2012

Brioche


Na początku chciałabym Wam baardzo podziękować za wszystkie ciepłe komentarze pod poprzednim wpisem. Gdyby nie Wy, naprawdę ciężko byłoby mi zebrać w sobie siłę i chęć do pisania i wymyślania 'czego to jeszcze Daria nie jadła' ;) Jesteście niesamowici!

Nigdy nie doceniam wolnego czasu- dopóki go nie mam. Ten i następny tydzień to ciągła praca (z wyjątkiem środy). Bywam zmęczona i padnięta, ale szczęśliwa. Bo wiem, że mogę sobie zaoszczędzić pieniądze na świetny telefon czy akcesoria kuchenne. Najlepszym aspektem posiadania dnia wolnego jest to, że staram się go wykorzystywać w pełni- idę na siłownię, piekę bagietki (lub inne pieczywo), piszę notkę, obrabiam zdjęcia, obejrzę jakiś film i poczytam książkę. Gdybym miała ciągle wolny czas, tak jak miałam przez ostatnie dwa miesiące to nie zrobiłabym nic z lenistwa. Poza tym wiedziałabym, że jutro też mogę to zrobić. Albo pojutrze. Teraz nie mam tej opcji, więc próbuję wycisnąć z każdej środy ile się tylko da. 

Brioche- cudowna, maślana bułeczka. Rozpływająca się w ustach.. Ja osobiście zapomniałam o wszystkim zajadając się nią. Smakuje idealnie z masłem i/lub dżemem (chociaż druga opcja była zdecydowanie za słodka dla mnie), ale opiekana w tosterze chyba najlepiej. 
Na pomysł brioche wpadłam tylko dlatego, że będąc w Manchesterze wybraliśmy się z S. na śniadanie do jednego z tamtejszych miejsc. Zamówiliśmy jajko ze szpinakiem, pieczarkami i brioche opiekaną w tosterze. Nie dość że nasze oczy nie mogły się na to wszystko napatrzeć, to jeszcze wszystko było tak smaczne, że przez cały dzień dopisywał nam idealny humor (i nic, ani nikt nie był w stanie nam go zepsuć). 

Jeśli chodzi o przepis to korzystałam z Kwestii Smaku, która po raz kolejny mnie nie zawiodła. Swoja drogą tak nam wszystko smakowało, że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia pokrojonej brioche z masłem, tudzież dżemem ;)


Kuleczki przed i po wyrastaniu

Aż mi ślinka leci, jak patrzę na tę brioche! :)

9 komentarzy:

  1. Ja też tak mam, że jak nie mam czasu, to nagle daję rady przenieść góry a jak mam dwa tygodnie wolnego co najwyżej mogę pomyśleć o przenoszeniu gór i nic więcej. A brioszka wygląda cudnie. Chętnie bym się załapała na kawałek ze świeżym masełkiem i dżemem domowej roboty :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ Ci pięknie wyrosła! Ja jakiś czas temu próbowałam zrobić według przepisu white plate, ale niestety mój brak umiejętności spowodował totalną klapę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie przeżyłam to z bagietkami, więc nie martw się, następnym razem wyjdzie ;)

      Usuń
  3. Brioche to coś wspaniałego - ja nie robię kuleczek, a skręcam różyczki :) Wyglądają pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. różyczki? wow, ja nawet nie wiedziałabym jak się za to zabrać.. także Cię podziwiam! :)

      Usuń
  4. pisz, pisz Kochana, bo świetnie Ci to wychodzi! nigdy nie jadłam "brioche", ale z pod Twojej ręki muszą być przepyrzne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba moj ulubiony wypiek na drozdzach. Uwielbiam ja za maslany smak i... prostote wykonania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brioche są rewelacyjne! A jak pięknie Ci urosły :)

    OdpowiedzUsuń